Dobry klimat w mieście

Dobry klimat w mieście

O jednym ze sposobów zatrzymania wody w mieście i jego zaletach opowiada Elżbieta Urbaniak, koordynatorka i realizatorka projektu Fundacji Sendzimira „Łódzkie Ogrody Deszczowe – edukacja o zrównoważonym gospodarowaniu wodą w mieście”.

Teraz Środowisko: Skąd pomysł na projekt Łódzkie Ogrody Deszczowe – edukacja o zrównoważonym gospodarowaniu wodą w mieście?

Elżbieta Urbaniak: Już od kilku lat szukamy rozwiązań, które aktywnie angażują mieszkańców i lokalne społeczności w działania związane z miejską przyrodą, takie jak zazielenianie czy miejskie ogrodnictwo. Chodzi o proste sposoby na polepszenie jakości życia i przestrzeni w mieście metodą dostępną dla jej użytkowników. Dodatkowo australijska idea „pod rynną”(1) wydała nam się świetnym sposobem na zwrócenie uwagi mieszkańców na problem deficytu wody i marnowania cennej deszczówki. Potrzebne jeszcze było tylko zweryfikowanie działania takich ogrodów w Polsce – stąd pilotażowy projekt Fundacji Sendzimira w Łodzi.

: Czym charakteryzują się ogrody deszczowe?

EU: Ogrody deszczowe to szczelne zbiorniki w pojemniku lub gruncie, które poprzez odpowiednio dobrane warstwy – roślin, mieszanki ziemi i piasku, piasku i wreszcie żwiru – zatrzymują wodę opadową, jednocześnie ją oczyszczając. Nadmiar wody z takiego zbiornika jest odprowadzany do kanalizacji deszczowej (skąd woda trafia do rzeki) bądź jest rozprowadzany rurami drenującymi do najbliższych terenów zielonych. Tak jak wspominałam, znacząca część tej wody nie wychodzi jednak z tego zbiornika, a jest z powrotem odparowywana do atmosfery, poprawiając mikroklimat miejsca, w którym taki ogród istnieje. Dodajmy do tego, że ogród jest samowystarczalny i dodatnio wpływa także na estetykę przestrzeni, którą zajmuje.

: Do kogo kierowaliście Państwo projekt?

EU: Projekt kierowany był do wielu grup – począwszy od przedszkolaków i ich rodziców, kończąc na seniorach i osobach pracujących w samorządach. Ku naszemu zaskoczeniu bardzo wiele osób włączyło się bardzo aktywnie w budowę ogrodów – choć do takiego typowego zbiornika wchodzi ponad tona materiału sypkiego! A więc nie była to łatwa praca fizyczna, a sama budowa trwała kilka godzin. Szczególnie ucieszyło nas zaangażowanie w projekt łódzkiej młodzieży, które pokazało, że młodzi ludzie potrzebują takich inicjatyw. Okazało się też, że ogrody bez uszczerbku przetrwały zimę, dowodząc, że podobne przykłady zastosowania małej retencji: zrealizowane społecznie, możliwie minimalnym nakładem, o niewielkiej skali, mogą również funkcjonować w krajobrazie polskich miast.

: A czy poza miastem, np. w lasach, na wsi przydają się takie zbiorniki?

EU: Ogrody deszczowe są najbardziej przydatne w miastach, gdzie wody jest dramatycznie mało, a odpływ powierzchniowynastępuje bardzo szybko wprost do kanalizacji. Wpływa to na podwyższenie temperatury w centrum miast nawet o kilka stopni w stosunku do terenów przyległych. W mieście, gdzie bioróżnorodność jest tak mała, ryzyko chorób związanych z układem oddechowym rośnie – dla tych miejsc dedykowane są takie rozwiązania. Estetyka przestrzeni publicznej też może zyskać na wprowadzeniu do niej ładnych nasadzeń w ciekawych pojemnikach. Nie znaczy to, że ogród deszczowy na wsi jest zbędny. Ale tam, gdzie powierzchni biologicznie czynnej jest dużo, polecam jeszcze prostszy sposób na zagospodarowanie wody deszczowej – zbiornik na deszczówkę, którą można podlewać ogród. Taka woda jest miękka, rośliny ją uwielbiają i – w przeciwieństwie do wody wodociągowej – jest dostępna za darmo.

: Jakie miasta najbardziej potrzebują ogrodów deszczowych?

EU: Im większe miasto, im bardziej szare i zabetonowane, tym większa jest potrzeba szukania prostych sposobów napolepszenie jakości życia mieszkańców. Łódź jest akurat idealnym miastem, bo mnóstwo tu rynien, które nie spełniają swojej funkcji, a woda np. leje się po budynku i podmywa fundamenty. Nie trzeba czekać na decyzje i działania władz lokalnych – można za zgodą zarządcy terenu zbudować taki zbiornik. A nawet kilka… Marzy mi się, by w śródmieściu stworzyć taki obywatelski ruch zagospodarowania rynien. Tak jak wrocławianie mają swoje krasnale, my moglibyśmy budować ogrody deszczowe – ich forma może być najrozmaitsza i wpisywać się w architekturę budynku, przy którym się znajduje.

: Czy w przyszłości projekt będzie kontynuowany, np. w innych miastach?

EU: Okazało się, że do idei ogrodów deszczowych udało się przekonać mieszkańców kolejnych miast. Dzięki zaangażowaniu lokalnych społeczności następne dwa ogrody powstaną przy Zespole Szkół w podwarszawskich Markach w maju tego roku. Chętni na tworzenie kolejnych są też w Katowicach i Lublinie. Fundacja Sendzimira zaangażowała się również prace nad koncepcją ogrodów deszczowych w Pile, gdy okazało się, że tamtejsze Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów jest zainteresowane przygotowaniem rozwiązań, które mogą przyczynić się do zmniejszenia ilości wód opadowych odprowadzanych bezpośrednio do sieci. Jest szansa również na to, że z ideą małej retencji zetkną się urzędnicy i mieszkańcy Warszawy – wśród 2649 projektów zgłoszonych do tegorocznej edycji warszawskiego budżetu obywatelskiego, kilka przewiduje realizację ogrodów, które pozwalają gromadzić i wykorzystywać deszczówkę spływającą z dachów stołecznych urzędów.

Rozmawiała Ewa Szekalska

źródło: dziennik internetowy teraz-srodowisko.pl
zdjęcie tytułowe: dt.lodzkie.pl

Spodobał Ci się tekst, poleć go znajomym:

Dodaj komentarz