Akwaponika – hodowla roślin i ryb w miastach

Akwaponika – hodowla roślin i ryb w miastach

Rotterdam to nie tylko ogromny port przemysłowy kojarzony nowoczesną architekturą. Nazywany jest też zielonym miastem słynącym z ogrodów dachowych i rynków rolniczych. Jednym z najciekawszych projektów miejskiej agrotechniki jest gospodarstwo Je Eigen Stad Uit – gdzie rozwija się europejskie centrum upraw akwaponicznych. Do końca lat 80 XX wieku, gospodarstwo to specjalizowało się w przetwórstwie owocowo – warzywnym. Potem miejsce było opuszczoną ruiną aż do 2012 roku, kiedy to przedsiębiorstwo UJES wydzierżawiło od miasta nieruchomość i postawiło na uprawy akwaponiczne.

Rośliny rosną w symbiozie z rybami
W UJES pracują jednocześnie dwa systemy – w jednym hodowane są tilapie, a w drugim sumy. Każdy składa się z dwóch części. Na parterze jest zbiornik z rybami. Ich odchody po odfiltrowaniu i przekształcenie przez bakterie stanowią nawóz dla roślin rosnących na wyższym piętrze. Amoniak z rybich odchodów wchodzi w reakcję z bakteriami i przekształca się w odżywczy dla roślin azotan. Następnie azotan przepływa przez stawy z roślinami, które czerpiąc składniki odżywcze oczyszczają wodę. Tak oczyszczona woda wraca do ryb. Obecnie warzywa hodowane są na plastikowych matach, ale mogą być też uprawiane na matach z konopi, które po zebraniu z nich roślin, mogą być zastosowane jeszcze do uprawy grzybów. A potem, mata może posłużyć jako materiał opakowaniowy – wszystko jest wykorzystane w maksymalnym stopniu. Wszystko co urośnie w UJES sprzedawane jest na miejscu, dostarczane do lokalnych restauracji lub też sprzedawane na rynku. Gospodarstwo UJES również pomaga zdobyć doświadczenie młodym ogrodnikom, oferując im kurs i miejsce do nauki.

Szwajcaria też korzysta z tego systemu
Uliczne akwaria, w których rosną sałata, pomidory, zioła i pływają ryby to szwajcarski pomysł na automatyczną, przydomową jednoczesną hodowlę ryb i warzyw.
Na parkingu przy stacji kolejowej MParc Dreispitz w Bazylei stoi blaszany kontener połączony ze szklarnią. W środku jest między innymi sałata, szczypiorek oraz tilapie – to jak sklep rybny i warzywniak blisko domu. Kontener nie zajmuje dużo miejsca, a jego zużycie prądu jest mniejsze niż czajnika elektrycznego. Takie uprawy są przyszłością – uliczne „szklarnie” mogą zająć niezagospodarowane tereny w miastach. Unikamy przy tym napływu do miast, żywności do wyprodukowania której ponoszone są duże nakłady środowiskowe – jak np. nawożenie, konserwacja czy transport. Zwykły liść sałaty zanim trafi na kanapkę musi być nawożony, spryskany środkami ochrony roślin, przetransportowany samochodem do sklepu i utrzymywany w chłodni. To marnowanie zasobów planety.

Dodatkowym atutem upraw w kontenerach jest ich duża wydajność przy zajmowaniu stosunkowo niewielkiej powierzchni. Kontener o powierzchni 18 m2 dostarcza 60 kg ryb i ok. 120 kg warzyw. Taka ilość jedzenia to zasoby spiżarni wielorodzinnego bloku.
Zielone dachy pojawiają się coraz częściej w przestrzeni publicznej, już teraz architekci planując budowę przewidują miejsca na zieloną przestrzeń tam gdzie kiedy jej nie planowano.
Połączenie hodowli ryb i uprawy roślin z racji bardzo małej ilości potrzebnego miejsca i zasobów, pozwala wykorzystywać szereg dotychczas pustych miejsc w mieście do produkcji taniego, wolnego od pestycydów i antybiotyków pożywienia.

Źródła:
http://natemat.pl/98899,ryby-i-warzywa-rosna-same-i-za-darmo-najnowszy-szwajcarski-wynalazek

Miejskie akwaria z warzywami

Spodobał Ci się tekst, poleć go znajomym:

Dodaj komentarz